Znalazłem sobie idealny głaz do smażenia pożywienia. Idealnie nasłoneczniony, z dala od hałasu. Jednak nie cieszyłem się nim długo, ponieważ To Coś wtargnęło tam i usmażyło dwa ptasie jaja. W tym jedno dla mnie. Przedstawiła mi się jako Ewa. Ewa. To też mi się podoba. Z jednej strony bardzo denerwuje mnie nazywanie wszystkiego, ale czasami wpada na kreatywne pomysły. Chyba zaczynam ją lubić.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz